Smaller Default Larger

Zaksięguj stres cz. 1

 

Stres, kojarzony dziś negatywnie ma bardzo zacnych przodków. Błyskawiczna mobilizacja w sytuacji zagrożenia pozwalała na obronę przed dzikim zwierzem, albo przeciwnikiem z wrogiego plemienia (walcz lub uciekaj). Ten atawistyczny mechanizm stresu działa zresztą doskonale do dziś. W sytuacji zagrożenia reagujemy błyskawicznie, intuicyjnie i często ze zwielokrotnioną siłą. Przypomnijmy sobie egzaminacyjne zdenerwowanie. Przed drzwiami pustka w głowie, mokre ręce, nerwowo przeglądane notatki. Do pierwszego pytania, kiedy wiedza (oczywiście jeśli ją mieliśmy) przypływa do nas szeroką falą. To również jest efekt pozytywnego stresu. Organizm mobilizuje swoje siły, wchodzimy na wyższe obroty. Wzrasta tętno, dotlenienie krwi, mózg „zwiększa obroty”. Po ustaniu sytuacji alarmowej wszystko wraca do normy a my odczuwamy zmęczenie. Jednym słowem zaksięgowaliśmy stres.


Stres jako pojęcie medyczne wymyślił Hans Hugo Selye urodzony w 1907 roku lekarz fizjopatolog i endokrynolog kanadyjski, pochodzenia austriackiego. Badaniu tego zjawiska i jego wpływowi na człowieka poświęcił 50 lat pracy naukowej. Z tego też powodu nosił przydomek dr Stress. Selye był aż dziesięciokrotnie nominowany do Nagrody Nobla, której nigdy nie otrzymał. Ciekawe jak bardzo z tego powodu się stresował. W 1956 roku wydał książkę „The Stress of Life”, od której zaczęła się światowa kariera stresu – zjawiska, które dotyka nas wszystkich bez względu na to, czy się tym zgadzamy, czy nie.
Długotrwały stres możemy porównać do pracy silnika samochodu na najwyższych obrotach. Krótkotrwałe dociśnięcie pedału gazu spowoduje spodziewaną reakcję – przyspieszenie auta. Spróbujcie jednak męczyć silnik maksymalnymi obrotami przez tydzień albo dłużej bez chwili przerwy. Jakże często nasza praca powoduje, że stajemy się takim silnikiem z dociśniętymi obrotami. Stałe pobudzenie całego organizmu (przewlekły stres) prowadzi do wyczerpania zasobów odpornościowych, co może prowadzić do chorób psychosomatycznych. Najczęstszymi objawami długotrwałego stresu są zaburzenia snu, zmęczenie, nadwrażliwość w pracy (gwałtowne wybuch złości wobec współpracowników lub podwładnych, zmniejszenie odporności na krytykę, poczucie bezsensowności wykonywanej pracy, agresywność bądź wycofanie). Nasz organizm strajkuje. Pojawiają się symptomy, które mogłyby być objawami poważnych chorób serca, nerek i innych organów. Stres może doprowadzić do dyskopatii a nawet cukrzycy! Spadająca odporność organizmu powoduje łatwiejsze zapadanie na różnego rodzaju wirusowe, bakteryjne i grzybowe infekcje. Typowym, choć bardzo ekstremalnym efektem stresu jest śmierć przez przepracowanie, czyli karoshi, zjawisko po raz pierwszy zdefiniowane w Japonii w 1982 a zaobserwowane w 1969, kiedy to młody menadżer bez wcześniejszych symptomów zmarł na atak serca.
Skąd bierze się stres w pracy? Zewsząd. Stresogenny może być hałas, ale i absolutna cisza, zła organizacja pracy, sytuacja finansowa firmy, niedoskonały przepływ informacji, zbyt duży lub zbyt mały zakres obowiązków. Poczucie niedocenienia (mógłbym kierować działem, a przybijam pieczątki) lub odwrotnie – nałożenie obowiązków, którym pracownik nie jest w stanie sprostać. Ale na stres w pracy nakładają się również czynniki „pozapracownicze”. Rodzinne kłopoty, choroba rodziców, rozwód, samochodowy wypadek i dziesiątki innych elementów.
Najgorsze w oswajaniu stresu jest to, że udajemy twardych. Wydaje się nam, że tak ma być. W końcu praca, to praca a nie wczasy na Karaibach. Po awanturze w dziale wprawdzie odczuwamy wyrzuty sumienia, ale od razu się usprawiedliwiamy, że od ludzi przecież trzeba wymagać. Popularny wyścig szczurów uznawany jest za normę a nie patologię.
Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego nie potrafimy sami sobie pomóc? Z tego samego powodu, dla którego nie potrafimy pilotować samolotu. Księgowości, zarządzania, ekonomii uczono nas w szkołach. Rozpoznawania sygnałów płynących z naszego organizmu już nie. Mówiąc inaczej: wiemy, że nie znamy na pamięć ustawy o podatku VAT, ale pojęcie samego podatku nie jest nam obce i naszą wiedzę potrafimy zastosować w pracy. Stres, pomimo rozpoznawalności samego słowa bardzo często jest dla nas zjawiskiem kompletnie nieznanym, bo nikt nas nie nauczył „jego obsługi”. A przecież stres można ujarzmić. Stres można zaksięgować, tylko trzeba się nauczyć w której rubryce.

 

 Piotr Gabrysz

Nasi Partnerzy

logotypy ...